niedziela, 6 listopada 2016

79 Jesienny portret


Udało mi się wyprodukować skończony rysunek, pierwszy raz od niepamiętnych czasów. :D
I wypalankę na plastrze drewna. Obie prace zdradzają moje zamiłowanie do plecionek. :)



czwartek, 22 września 2016

78 - pirografia, Bruce Dickinson i mocne postanowienie poprawy

Muszę ze smutkiem przyznać, że rysunek cyfrowy całkowicie zszedł u mnie na dalszy plan. Chociaż nie wiem, co tu przyznawać, piszę to już chyba trzeci raz, a każdy widzi jak jest. ;)

Mam silne postanowienie, by to zmienić i mam nadzieję, że zakup nowego tabletu, o którym zawsze marzyłam, będzie przełomowym momentem. Odnowi pasję, która, w przeciwieństwie do wypalania, nie przynosi żadnych korzyści materialnych, ale za którą tęsknię.

Jednak,póki co, drewienka.

1. Pudełeczko z jaskółkami, inspirowane oczywiście postacią Ciri.


2. Pudełeczko z wzorem z wikińskiej broszy. Ten sam motyw wypalałam na swoim pierwszym pudełku, malowanym na zielono, które ciągle jest u mnie i mi służy. A to jest do wzięcia. :)


5. Większy plasterek z drzewem Gondoru. Może robić jako podstawka pod kubek.



4. Bardzo proste wisiorki. Dostałam ostatnio zlecenie na zestaw run i przy tej okazji zamówiłam mnóstwo plasterków. Generalnie mój pokój jest coraz bardziej zagracony drewnem rozmaitych gatunków i kształtów. :D






Na koniec jedyna rysunkowa praca z ostatnich... dwóch lub trzech miesięcy. Szybki portret Bruce'a Dickinsona, mojego ukochanego artysty, wokalisty i w ogóle ulubionego człowieka. Zależało mi, żeby coś narysować na jego 58. urodziny (7 sierpnia). Oczywiście przypomniałam sobie następnego dnia rano, więc machnęłam raczej taki szybki speedpaint.


I tyle, do października! :P 




poniedziałek, 22 sierpnia 2016

77

Jeszcze żyję i wypalam!
Dostałam ostatnio świetne zamówienie, plaster drewna na prezent dla Einara Selvika. Jako fanka Wardruny muszę powiedzieć, że trudno sobie wymarzyć fajniejsze zlecenie! Z tego co wiem, Kvitrafn dostał już moją pracę. <3
Na przodzie płonące drzewo Yggdrasil z postacią barda, słońce i księżyc oraz wilki - Skol i Hati. Z tyłu zwrotka z Havamal.



 W wolnej chwili na dużo mniejszym plastrze uwieczniłam drzewo Gondoru. Takie cuś może służyć jako podstawka pod kubek.



Na razie tyle, nieustannie płaczę nad deficytem wolnego czasu. -.-

poniedziałek, 16 maja 2016

sobota, 23 kwietnia 2016

Portrecik i Muddy Colors

Wrzucam na szybko portrecik, który "skończyłam" wczoraj. Refka tutaj. Czyli znowu mazianie ze zdjęcia dla relaksu. 


A zaczynałam w kolorze... ://


Przy okazji, w ramach ciekawostki chcę się podzielić dwoma linkami do bloga Muddy Colors. Posty pokazują różne sposoby przygotowywania referencji:

1. Składanie kolażu ze uprzednio wyszukanych zdjęć.
Więcej tu: An Allegory of Truth


Autor: Howard Lyon

2. Zrobienie własnego zdjęcia w wybranej pozie, z odpowiednimi rekwizytami.

Autor: Christopher Burdett


To drugie "przed i po" mnie rozwaliło, obiecałam sobie, że się nim kiedyś tutaj podzielę. :)

czwartek, 7 kwietnia 2016

74 - dziad w wianuszku

Rok temu Aiwlys zorganizowała bardzo fajne, wiosenne wyzwanie kreatywne. Nigdy nie pokazywałam swoich efektów, więc się podzielę teraz, a co. Cały geniusz tej zabawy opierał się o fakt, że wykonując jedną część zadanie nie wiedziałyśmy, co będzie w następnej. To wiedziała tylko Aiwlys. :)

No to po kolei. Na początku tworzyłyśmy sobie mapę skojarzeń ze słowem "wiosna". Idąc w różnych kierunkach, każda z nas otrzymywała różne słowa, z których potem zakreśliłyśmy kółkiem 3 dowolnie wybrane. 


Dla zakreślonych słów budowałyśmy kolejny zestaw pokrewnych haseł:


No i dopiero z nich wybierałyśmy podstawę szkicu, jak się okazało, duszka wiosny. Mój, siłą rzeczy, musiał być nieco podstarzały. 


Finalnym zadaniem było przedstawienie go w stylu chibi. :D Tadam. 


Wyzwanie było fajną zabawą i miło je wspominam. W ogóle wspólne projekty rysunkowe i wyznaczanie sobie zadań w jakiejś kilkuosobowej grupie to jest najlepsza rzecz, jeśli komuś trudno zmotywować się do samodzielnego działania. Jak mnie. :)

piątek, 18 marca 2016

73

O ile styczeń udał się świetnie, o tyle luty i marzec... meh. Raz, że moje rysunkowe postanowienie diabli wzięli, dwa, że w pracy coraz więcej pracy, a nawet pojawia się perspektywa pracy po pracy, bo ja, jak ten osioł juczny, wezmę na siebie każde zlecenie. 
Zestaw rysunków dla znajomego, o którym pisałam poprzednio, jest już na szczęście gotowy, ale jeszcze nie wiem, czy mogę pokazać. Następny podobny projekt być może w drodze. Dla innego znajomego zrobiłam logo do sklepu. A sklep tutaj: Folkraft.


Za to moje własne logo i banner na Etsy od grudnia wiszą w takiej szkicowej formie, w jakiej je tam na szybko wrzuciłam. Jakże typowe. Po drodze staram się rozkręcić własny interes drewniany i, o zgrozo, udaje się. Generalnie to co mnie spotkało można nazwać klęską urodzaju. Po raz pierwszy w życiu dotkliwie odczuwam niedobór czasu i godzin w dobie. Widocznie taka jest kolej rzeczy po studiach, trzeba się nauczyć mniej spać i więcej zapieprzać. ;)

Pokazuję zawieszki, które zrobiłam od czasu, gdy dorwałam się do piły i wiertła. Chronologicznie. Foty takie 'fancy', bo z Instagrama.